Jak wiemy z Objawienia - Bog stworzyl czlowieka na "na swoj obraz"

...
Zwrocmy uwage, jak czesto utrudniamy sobie sami zycie (a moze tez i innym!), probujac na opak rozumiec nasze podobienstwo do Boga. Prosto, choc niezbyt logicznie, przyjmujemy, ze jezeli JA jestem podobny do Boga, to bez watpienia Bog jest podobny do MNIE (celowo pisze w liczbie pojedynczej - zeby podkreslic element egocentryzmu, o ktorym glosno ostatnio na tym forum

No, nie dokladnie taki sam

Wizja Boga-Taty, kolegi, przyjaciela, supermana jest oczywiscie bardzo atrakcyjna i pociagajaca, latwa (dla MNIE!) do zaakceptowania i zrozumienia (a nawet jezeli czegos nie rozumiem, to zakladam, ze Bog rozumie, bo jest najmadrzejszy).
Niestety wizja taka karmieni (i karmiacy sie) sami padamy jej ofiara! W najzwyklejszej rozmowie upadamy pod argumentami niedobrych "niewierzacych", ktorzy akceptujac nasza wizje wykazuja nam w prosty sposob jej niestosownosc.
(migaweczka pisze:pierwszy i koronny argument osób niewierzących w dyskusjach o wierze i Bogu: "Skoro Bóg Cię kocha, a Ty w Niego wierzysz i się do Niego modlisz, to dlaczego pozwala, żebyś tak cierpiał/cierpiała ?" Bardzo trudno odpowiedzieć na takie pytanie osobie, która nie wierzy...

Zauwazmy - ze w tym przypadku osoba ta i zaklada istnienie Boga i przyjmuje "nasza" wizje Boga. W ten jakze prosty sposob kwestionuje jego "milosc/dobroc" wykazujac rownoczesnie, ze nasza wizja Boga-nadczlowieka, nie trzyma sie przyslowiowej... hmmm, calosci...
A JA? JA uruchamiam wtedy machine Wiary do obrony MOJEJ-wlasnej wizji AntropoBoga. No bo jak to?
AntropoBog MOJEJ wyobrazni nie istnieje???
W Kogo wiec wierze???
?